Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

powtórka z rozrywki

poniedziałek, 01 lutego 2010 14:36
tytuł zwodniczy, ale jakoś tak dla wisielczego humor.....,
 znalazałem pewien artykuł, pomjam kwestię 100% wiarygodności, ale faktem są rzezie na Wołyniu Polaków przez ukraińców, od znajomych słyszało się to i owo - ale litera czytana daje pojęcie o całokształcie

za te dzieci po prostu bym skurwysynów ukraińców powybijał co do jednego

2 słowa o ukraińskich rzeziach

nuuuuuuuda

czwartek, 21 stycznia 2010 14:10
nic mi się nie chce, zimowa deprecha jak w P.O.L.O.V.I.R.U.S.I.E. Kur
a rzeczywistość skrzeczy jak powiedział poeta
niestety wkurzają mnie drobiazgi jak lista średnich płac, przewały w koncesjach na budowy autostrad, nagonka na Kościół Katolicki,
cenzura w sieci, efekt cieplarniany i protokół z Kioto, liczba zużytych na dzień pampersów....itd ...itd...nadwaga i milion innych dupereli.
Ech, ach, och , chciałoby się powiedzieć za lekcją angielskiego z BBC "let`s say proudly and loudly  - fuck you"
cytat autentyczny
rasa ludzka się degeneruje czego przykładem jest niejaki palikot

People Get Ready

sobota, 05 grudnia 2009 22:54
odrobina czasu,
wciąż na coś czekam, nie wiem na co
jak mój mistrz




mała Agusia usypiała dzisiaj przy "Perfect Strangers", fajny clip, trochę ją wystraszył Lord z piórami, przypominał trochę demona (szczerze lepsze to niż nasz ryży kominiarz płemieł;  i piękny sopocki karanaś down)

ale wczesniej pokazałem jej  hm bingo! "wearnig and tearnig" z koncertu bandu Robarta z gościnnym udziałem Jimmiego
czad jak w Kongo po śmierci Lumumby, totalny odjazd

po czym Agusia posłuchała Purplich i zasnęła
Amen

good times

wtorek, 10 listopada 2009 10:15
Siedzę sobie i słucham Crimsonów "Red". Ciągle zwala z nóg. Jak za starych dobrych czasów.Nawet nie mam ochoty na odsypianie nocek. Dobra muza robi swoje.
A Klotylda zasypia na rączkach przy I płycie Dire Straits, zwłaszcza lubi Down to the waterline i Lions. Co się dziwić sam tatuś też to bardzo lubi.
Natomiast dzika banda ostatnio polubiła Jungle Boogie Kool & The Gang. Zabawnie wyglądają ich popisy raperskie na dywanie.
Po prostu życie rodzinne kwitnie.

born to be wild

środa, 30 września 2009 21:40
a więc urodziła się moja córa X,Y,Z jeszcze bez imienia (*-*)
ciężko było, podziwiam żonę - kobietę
dla mnie to sacrum - cel - urodzić małego człowieka
ponad wszystko
gatunek męski jest miękki - czuje się małość wobec żony, nic się nie znaczy w tej chwili, prosta położna jest wyrocznią
bezsilnie można zaciskać ręce, nic ode mnie nie zależy, nic, można się tylko przerażonym wpatrywać w matkę
marność nad marnościami


kiedy jechałem do szpitla w nocy, pustymi ulicami, w radiu puścili akurat 'Telegraph road',

"A long time ago came a man on a track
walking thirty miles with a sack on his back
and he put down his load where he thought it was the best
he made a home in the west..

....You know I'd sooner forget but I remember those nights
when life was just a bet on a race between the lights
you had your head on my shoulder you had your hand in my hair
now you act a little colder like you don't seem to care
but believe in me baby and I'll take you away
from out of this darkness and into the day
from these rivers of headlights these rivers of rain
from the anger that lives on the streets with these names
'cos I've run every red light on memory lane"

Myślałem o córce ktora się miała co dopiero narodzić- jak niewiele zależy od człowieka - co go spotka w życiu
niestety życoiwego performancu nie można zamowić u rodzicow

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 9 lutego 2010

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

galery, in the gallery, galareta

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

czy jesteś za i dlaczego?






zobacz wyniki

O moim bloogu

Zeppelini, stara muza, Wojtek Bellon, trochę gór, majeranek, ewentualnie szafran itp. aha i jeszcze Krowi Zad and Jeff Beck

kim jest michałka

anagram mojego PESELU to 7615042903719 więc wszyscy mnie znają, marzę o pędzeniu bimbru z grupą zakonnic przebranych za wiertaczy, a tak poza tym wszyscy zdrowi, słucham Led Zeppelin i mam żółte zęby
ale tak naprawdę chciałbym mieszkać na wyspach Cooka i żeby moja rodzina była zdrowa a ja był w stanie zapewnić jej byt (na poziomie oczywiście - kaszanka na śniadanie, a kawior dla służących)ale to z zupełnie innej beczki